Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ogłoszony przez Wojewódzki Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia w Łodzi konkurs na świadczenie usług ratownictwa medycznego wygrał Falck Medycyna Polska.

Do konkursu o świadczenie usług ratownictwa medycznego w rejonie operacyjnym 10/15 (red. - miasto i gmina Łask oraz gminy: Wodzierady, Buczek, Sędziejowice, Widawa) stanęły dwa podmioty: Falck Medycyna Polska i Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Konkurs wygrał Falck. Nie zmienia się liczba zespołów ratownictwa medycznego, która będzie obsługiwała ten teren. Dalej będą to dwa zespoły podstawowe i jeden zespół specjalistyczny (dwóch ratowników i lekarz). Karetki będą stacjonować w Łasku ("S" i "P") oraz Widawie.

- Postępowanie to zostało ogłoszone w związku z wyrokiem NSA oddalającym decyzję Prezesa NFZ na rozstrzygnięcie postępowania prowadzonego w 2011 roku.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kilku lekarzy pracujących w Wadowicach złożyło właśnie wypowiedzenia. Twierdzą, że zarobki są tu zbyt niskie, praca ciężka, a dyrekcja nie traktuje ich poważnie.

Jak wcześniej informowała "Gazeta Krakowska" w Andrychowie z powodu braku lekarza w karetce specjalistycznej typu S znajdował się często tylko ratownik medyczny. Już po tej publikacji skontaktowali się z nami lekarze z wadowickiego pogotowia. Ich zdaniem, sprawa jest znacznie poważniejsza. Nie chodzi już tylko o problem w jednym mieście, ale w całym powiecie. Lekarze pracujący w wadowickim pogotowiu zatrudnieni są na tzw. kontraktach, czyli umowach cywilno-prawnych.

- Każdy z nas ma działalność gospodarczą. Żeby świadczyć usługi, startujemy w konkursach ofert, podając stawkę, ale w rzeczywistości są to stawki ustalone z góry - opowiada jeden z nich. Taki kontrakt trwa zazwyczaj trzy lata. W grudniu ub. roku stare kontrakty zaczęły wygasać, a negocjacje dotyczące ich przedłużenia - jak wynika z relacji lekarzy, którzy poprosili nas o nieujawnianie nazwisk - zakończyły się fiaskiem. Poszło o płacę za godzinę pracy w karetce. Lekarze chcieli dostać 70 zł, dyrekcja szpitala, któremu podlega pogotowie, proponowała im najpierw 60, a potem 65 zł. - W innych szpitalach stawki te są wyższe nawet o 15 zł za godzinę. Wiem, że co najmniej sześciu lekarzy zdecydowało się zrezygnować z pracy na takich warunkach. Trafią między innymi do Suchej Beskidzkiej, gdzie mogą liczyć na większe pieniądze. To fachowcy z wieloletnim stażem i bardzo wysokimi kwalifikacjami. Wadowicki szpital właśnie ich stracił, a młodzi tutaj nie przyjdą pracować - mówi nasz rozmówca.

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Połowa z ponad półtora miliona zgłoszeń pod numer 112 dotyczyła pytań o prognozę pogody, próśb o umówienie wizyty u lekarza czy propozycji seksu przez telefon. - To jest numer wyłącznie do zgłaszania nadzwyczajnych wydarzeń, nie blokujmy go niepotrzebnie - apeluje szef Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach.

Numer alarmowy 112 służy do wzywania w nagłych przypadkach policji, pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Nie ma znaczenia, czy jest wybierany z komórki czy z telefonu stacjonarnego. Wybierając go, zawsze połączymy się z Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach.

Tylko w sporadycznych przypadkach połączenie odbierze operator w innym województwie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Lekarz pogotowia na ratowanie umierającego pacjenta poświęcił osiem minut. W dokumentach zaznaczył, że wykonano w tym czasie siedem skomplikowanych czynności. Zdaniem żony zmarłego, tylko jedną: EKG. Sprawą zajęła się prokuratura, która postawiła lekarzowi zarzutu poświadczenia nieprawdy.

W maju 2016 roku Marek Wosik źle się poczuł i zasłabł. Żona wezwała pogotowie. Nie spodziewała się, że sprawa nabierze takiego obrotu. - Lekarz powiedział, żebym przyniosła okrycie wierzchnie dla męża, bo będą go zabierać do szpitala. Pobiegłam na górę po kurtkę. Schodząc, zauważyłam, że mąż leci do tyłu, na oparcie wersalki. Pytam lekarza, co się dzieje? A pan lekarz powiedział, że ta „kurteczka” jest już niepotrzebna, ponieważ mój mąż umiera. I umarł – relacjonuje Albina Wosik, żona zmarłego.

Kobieta jest zbulwersowana działaniem pogotowia. – W momencie, kiedy lekarz stwierdził zgon, to mąż cały czas siedział. Oni zbierali się do wyjścia, pielęgniarka, która była w tym zespole poprosiła: „Ale coś musimy zrobić doktorze, ten pan umarł, a siedzi”. Wychodząc podszedł do wersalki, chwycił męża pod kolana, obrócił i położył. To było wszystko – przyznaje załamana.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Będzie wsparcie dla dyspozytorów z Legnickiego Pogotowia Ratunkowego? Codziennie odbierają setki telefonów, słuchają płaczu, wyzwisk i głupich żartów... Nasze życie jest w rękach dyspozytorów z Centrum Powiadamiania Ratunkowego. W Legnicy pracuje sześciu dyspozytorów, nie mają jednak czasu na śniadanie czy wyjście do toalety...

O ludzkim życiu często decydują minuty, czasem nawet ułamki sekund... To jak szybko na miejsce przyjedzie ambulans, jak szybko lekarz postawi diagnozę i rozpocznie leczenie i czy w ogóle znajdzie się życzliwy, który wezwie ratowników medycznych, gdy nasze życie zawiśnie na włosku. To czas i drugi człowiek determinują nasze „być albo nie być”.

Czas i pierwiastek ludzki to również determinanty pracy Centrum Powiadamiania Ratunkowego. To od decyzji dyspozytorów medycznych zależy ludzkie życie. By były one podejmowane mądrze i szybko, dyspozytor musi być wypoczęty, skoncentrowany, empatyczny i opanowany. Niestety trudno o wydajnego dyspozytora, gdy jest on przytłoczony ogromem pracy... i nie ma czasu na przerwę, na posiłek czy wyjście do toalety!

Legnckie Pogotowie jeszcze do niedawna obsługiwało siedem powiatów: legnicki, jaworski, chojnowski, lubiński, gło-gowski, polkowicki i złotoryjski. Od września ur. dyspotyzotrzy z CPR w Legnicy przyjmują także zgłoszenia z terenu byłego województwa jeleniogórskiego. Przez co liczba odbieranych telefonów wzrosła niemal trzykrotnie, alarmuje Andrzej Hap, dyrektor Legnickiego Pogotowia Ratunkowego.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account