Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W Polsce można byłoby uratować znacznie więcej osób z zawałem serca, gdybyśmy wcześniej wzywali pogotowie ratunkowe - przekonywali w piątek przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego na spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie.
Ze statystyk wynika, że pod względem liczby wykonywanych zabiegów kardiologii interwencyjnej (udrażniania tętnic wieńcowych), ratujących życie zawałowcom, Polska jest na piątym miejscu w Europie, po takich krajach jak Niemcy czy Szwecja.


"To z czym nie możemy sobie poradzić od wielu lat, jest zbyt późne zgłaszanie objawów tzw. ostrego zespołu wieńcowego (OZW)" - podkreśliła prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Z przedstawionych na spotkaniu danych wynika, że karetka w ciągu 15-20 minut jest w stanie dowieść do szpitala większość chorych z OZW (określenie coraz częściej używane przez kardiologów zamiast "zawału serca" - PAP). Zanim jednak wezwiemy pomoc, mija kilka, a czasami nawet kilkanaście godzin. "Zdarza się, że chorzy zwlekają nawet cały weekend zanim zgłoszą się do lekarza lub wezwą pogotowie, o ile mają szczęście i wcześniej nie umrą" - dodała prof. Stępinska.

Według prof. Andrzeja Rynkiewicza z I katedry i kliniki Kardiologii Klinicznego Centrum Kardiologii w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, jedynie 20 proc. osób z zawałem dociera do szpitala w ciągu dwóch godzin od wystąpienia pierwszych dolegliwości, kiedy są największe szanse na ratunek bez poważniejszych powikłań. Pozostali czekają, bagatelizując objawy, chyba że dojdzie do ostrego zawału serca, gdy ustaje krążenie krwi i pozostaje jedynie pięć minut czasu na uratowanie życia chorego.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dyrektorzy szpitali od 2007 roku mieli czas, by dostosować oddziały ratunkowe do wymogów Ustawy o Ratownictwie Medycznym. Dlaczego więc Szpital Dziecięcy w Prokocimiu nie zrealizował niezbędnych inwestycji?

Magdalena Oberc, rzeczniczka szpitala, tłumaczy, że placówka nie inwestowała w modernizację obecnego oddziału ratunkowego, bo ma powstać nowy. Problem w tym, że pieniądze na jego budowę rząd przyznał w połowie tego roku. Inwestycja ma ruszyć w 2012 roku. I raczej nie zostanie zakończona w kilka miesięcy.
Tymczasem nowe przepisy wchodzą w życie już 1 stycznia 2012 r. Zgodnie z nimi lądowisko dla helikopterów powinno być tuż przy oddziale ratunkowym. Teraz znajduje się ono w odległości kilkuset metrów i pacjenci transportowani są karetką, na co nie pozwala nowe prawo.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zanim karetka dojechała do poszkodowanego, minęło kilkanaście minut. Wszystko dlatego, że nie można było się połączyć z numerem 112.

Do zdarzenia doszło w środę, 23 listopada po godzinie 20. Pan Andrzej grał w tenisa ze swoimi przyjaciółmi na kortach w Lubiczu. Nagle jeden z graczy upadł.

- Znajomi próbowali dodzwonić się pod 112 – myślę, że wielu tak by postąpiło - relacjonuje pan Andrzej, uczestnik zdarzenia. - W międzyczasie próbowano reanimacji, nie mogliśmy czekać, bo to były sekundy. Sześciokrotne próby skontaktowania się z dyspozytorem nie powiodły się. Przeszło mi przez myśl, czy wybieramy dobry numer – czy to powinno być 999 czy 112?

Na ratunek było za późno

Dopiero w kolejnym połączeniu udało się skontaktować z dyspozytorem. Karetka dojechała w przeciągu około 15 minut. - Nie jest to szybko i nie chodzi tu o to, by komuś dowalić czy zaszkodzić - mówi pan Andrzej. - Z tego, co wiem, karetka jechała ze szpitala na Konstytucji. Na Batorego podjęto jeszcze próbę uratowania kolegi, niestety, bezskuteczną.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dziesięć nowych karetek po pół miliona złotych każda dostało wczoraj warszawskie pogotowie. W czterech są urządzenia, które same prowadzą masaż serca.

Stołeczne pogotowie ma 55 karetek. Ponad 40 jest wyposażonych w defibrylator, z którego można przesłać EKG do specjalisty dyżurującego w oddziale kardiologicznym w bazie przy Hożej. Jeśli widzi, że konieczna jest operacja, powiadamia szpital. - Przez trzy lata przeprowadziliśmy 20 tys. takich teletransmisji - podlicza dyrektor pogotowia Artur Kamecki.

Cztery nowe karetki mają też AutoPuls, czyli urządzenie, które mechanicznie uciska klatkę piersiową. Składa się z deski, na której leży pacjent, i czujnika określającego wielkość i opór klatki piersiowej reanimowanego. Podczas masażu serca urządzenie dobiera odpowiednią siłę nacisku.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Mamy trzecie lądowisko dla helikopterów medycznych w regionie. Praktyczne wykorzystanie otwartego dziś (08.12) lądowiska przy Szpitalu Powiatowym w Oleśnie, według przedstawiciela wojewody opolskiego Szymona Ogłazy, zależy teraz od dyspozytorów. - To oni decydują, jak będzie transportowany pacjent. Ratownictwo lotnicze w regionie opolskim powinno być powszechnie wykorzystywane - dodaje Ogłaza.

- Po pierwsze powinniśmy dyspozytorów nauczyć korzystania z tego dobrodziejstwa, bo to wcale nie jest takie powszechne, nie chętnie wzywamy te śmigłowce. Następnie, jak już taki środek transportu zostanie użyty, najważniejsze jest to, co zdecyduje lekarz. Czas dotarcia do szpitala jest tu kluczowy.

Dyrekcja szpitala i starosta oleski Jan Kus, chcieliby, aby Szpital Powiatowy w Oleśnie specjalizował się w ratownictwie medycznym. Podczas budowy lądowiska powstały specjalne korytarze transportu chorych.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account