- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5170
Wczoraj rano Jan Brożek ze wsi Laski w gminie Kołczygłowy wiózł samochodem do szpitala umierającą żonę. Nie zdążył. Mężczyzna twierdzi, że wcześniej wzywał karetkę, ale ta nie przyjechała.
Ponad 60-letnia Kazimiera Brożek od dawna chorowała m.in. na serce.
– Żona źle się czuła. W niedzielę byliśmy na pogotowiu w Miastku. Dostała tam kilka kroplówek, leki. Wróciliśmy do domu – mówi Jan Brożek.
– Wczoraj w nocy znowu bardzo źle się poczuła. Miała gorączkę. Zrobiłem jej kilka herbat, dałem leki na zbicie gorączki, ale nie pomogły. Naprawdę źle było, kiedy żona nad ranem zaczęła się dusić. Zadzwoniłem na pogotowiedo Bytowa.
Dyspozytor nie wysłał karetki, a tylko powiedział, abym sam przywiózł żonę. Do szpitala w Miastku jest prawie 30 kilometrów. Nie jechałem szybko, bo bałem się o żonę. W szpitalu ją reanimowali, ale nic to nie dało. Żona zmarła. Mężczyzna oskarża pogotowie.
– Gdyby wysłano karetkę, być może moja żona dzisiaj by żyła. Ambulans dotarłby szybciej do nas do domu, niż ja do szpitala. Zamierzam zawiadomić prokuraturę
– mówi Jan Brożek. Mężczyzna dodaje, że żona miała mieć niedługo operację serca. – Niestety, nie doczekała jej – mówi smutno mężczyzna.
Inną wersję przedstawia szpital.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4696
Nowy system opieki nocnej i świątecznej jest mało elastyczny i niedostosowany do potrzeb pacjentów spoza wielkich miast. Tak twierdzi Związek Powiatów Polskich i przygotowuje stanowisko, w którym zaproponuje, by podstawową przesłanką kontraktowania tego rodzaju usług nie była liczba mieszkańców, lecz wspólnota terytorialna, jaką jest powiat.
Szpitalne oddziały ratunkowe po wprowadzeniu 1 marca nowego systemu udzielania nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej mają zajmować się tylko ciężkimi przypadkami. Pozostali pacjenci nie będą przyjmowani, tylko kierowani do placówek pełniących nocne i świąteczne dyżury. Odciąży to finanse szpitali.
Pozostaje jednak nierozwiązany problem pacjentów z małych miejscowości i wiosek, którzy SOR-ów - choćby z powodu odległości - bez potrzeby nie szturmowali. Wprowadzenie dodatkowo kryterium 50 tys. mieszkańców umożliwiającego zakontraktowanie świadczeń nocnej i świątecznej pomocy medycznej stało się w słabo zaludnionych regionach kraju barierą nie do pokonania.
Nocna pomoc dla powiatu
Związek Powiatów Polskich krytycznie ocenia organizację nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Przygotowuje stanowisko, w którym zaproponuje, by podstawową przesłanką kontraktowania tego rodzaju usług nie była liczba mieszkańców, lecz wspólnota terytorialna, jaką jest powiat.
- 23 marca ma się odbyć zgromadzenie ZPP. Wśród wielu kwestii będzie omawiana dostępność do nocnej i świątecznej pomocy lekarsko-pielęgniarskiej - informuje nas Marek Wójcik, zastępca sekretarza generalnego i dyrektor Biura Związek Powiatów Polskich. Przekonuje, że limit 50 tys. osób przypadających na jeden dyżurny punkt opieki medycznej jest za wysoki.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4787
Dyrektorzy placówek zdrowia przyznają, że stosują reprocesing. Nie mają sobie nic do zarzucenia. Wszyscy podkreślają jednocześnie pełne bezpieczeństwo pacjentów. Podobno więcej zła może wyrządzić niewłaściwa higiena mycia rąk.
W tych praktykach obowiązują jednak ponoć pewne reguły. Jako przykład gazeta podaje jednorazowe tuby ułatwiające oddychanie, które są używane „tylko” pięciokrotnie, oczywiście po każdorazowym odkażaniu.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 8505
Reagując ratujemy życie
Do udzielenia pierwszej pomocy zobowiązuje każdego obywatela Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym z dnia 8 września 2006 roku. Mówi ona, że osoba, która znajdzie się na miejscu zdarzenia powinna podjąć niezbędne czynności mające na celu uratowanie człowieka w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Obejmuje to prawo do użycia udostępnionych do powszechnego obrotu produktów oraz wyrobów medycznych. Po wezwaniu karetki możemy poprosić o pomoc inne osoby z otoczenia. Aby zaangażować świadków należy zwrócić się bezpośrednio do wybranych osób, mówiąc co mają zrobić, wtedy uda się przełamać strach tłumu. – podkreśla Anna Czerniak dr psychologii Krakowskiej Akademii im. A. Frycza Modrzewskiego. Aby zwiększyć skuteczność pierwszej pomocy coraz częściej w miejscach publicznych dostępne są automatyczne defibrylatory AED. Urządzenia te poprzez wyładowanie elektryczne mogą przywrócić pracę serca, a możemy je znaleźć w galeriach handlowych, na dworcach czy w budynkach Urzędów Miast.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5639
Gniazdka w podłogach, ogrzewanie słoneczne, nowoczesne centra dowodzenia, wygodne, przestronne i klimatyzowane wnętrza, łączność ze wszystkimi służbami, również za granicą. O czym mowa? O najnowocześniejszym w regionie centrum ratownictwa.
Regionalne Centrum Ratownictwa to miejsce, do którego przeprowadzą się działający w Witnicy strażacy ochotnicy, komisariat policji i pogotowie ratunkowe. Takiego budynku niewielkiemu miasteczku będzie mógł pozazdrościć nawet Gorzów. Chodzi nie tylko o wygodę osób tam pracujących, ale przede wszystkim o szybkość i sprawność działania. Od chwili wezwania do przyjazdu na miejsce upłynie po prostu mniej czasu. A jak wiadomo, w przypadku np. wypadku drogowego każda minuta jest na wagę życia.
Zanim zaczęto projektować centrum, projektanci odwiedzili niemieckie miasto Münchenberg. Podpatrywali rozwiązania i zastanawiali się, jak zastosować je w Witnicy. Efekt? Powstająca właśnie siedziba służb ratowniczych będzie najnowocześniejszą w regionie. Nie tylko po stronie polskiej, ale też niemieckiej. W Gorzowie plan zintegrowania wszystkich służb tak naprawdę ruszy dopiero w kwietniu. Wtedy w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim uruchomione zostanie wojewódzkie centrum powiadamiania. W założeniu mają tam spływać wszystkie sygnały ludzi, którzy zadzwonią pod numer 112. Stamtąd alarm ma być kierowany w konkretne miejsca, np. do RCR w Witnicy. Kilka miesięcy przed oficjalnym otwarciem udało nam się zajrzeć w każdy kąt powstającego tam centrum.
Najpierw w oczy rzuca się osiem ogromnych bram. Wjazd i wyjazd zaprojektowano z dwóch stron budynku, żeby wielki i ciężki wóz strażacki nie musiał manewrować i cofać na miejsce postoju. - Teraz trzymamy swoje pojazdy w kilku różnych miejscach miasta. Nasza remiza jest po prostu przestarzała i za mała - mówi Zdzisław Mikisz, szef witnickich strażaków.
Każda służba otrzyma do dyspozycji oddzielną część budynku. W części strażackiej przewidziano jeszcze miejsce m.in. dla dyżurnego, komendanta, szatnie, prysznice, dużą salę odpraw, a nawet strażacką salę pamięci.
- Chodźmy teraz na wieżę. Czym byłaby remiza strażacka bez wieży? - żartuje Paweł Łopatka z wydziału rozwoju gospodarczego. Chwilę później dodaje jednak, że podstawowa funkcja wieży to zamontowanie na niej aż ośmiu anten gwarantujących łączność z innymi jednostkami policji, straży i pogotowia oraz ze wszystkimi pojazdami tych służb.
W nowej siedzibie na parterze będzie miejsce dla oficera dyżurnego, sale przesłuchań, w tym dwie z lustrami weneckimi, miejsce wydawania broni i areszt. Na pierwszym piętrze swoje pomieszczenia będą mieli pozostali policjanci, komendant i jego zastępca, sekretariat i szatnie. Na poddaszu znajdzie się miejsce do suszenia mundurów, pokój socjalny dla policjantów. Z każdego pomieszczenia na poddaszu poprowadzono wyjście na osłonięty z każdej strony balkon. W lecie albo wiosną balkon i przyległe do niego pomieszczenia będą mogły stworzyć jedną całość.
