Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageSąsiedzi 58-latki widzieli ją po raz ostatni w wigilię. Zaniepokoiło ich, że nie daje ona znaków życia. Teraz prokuratura bada związek zachowania dyspozytorek i nie wysłania karetki ze śmiercią kobiety. Kobieta mieszkała sama w rotacyjnym bloku przy ulicy Miłej w Bytowie.

Przez całe święta nie pokazywała się. Byliśmy zaniepokojeni. Kilka razy pukałem, ale nikt nie odpowiadał. Kiedy zaczął ujadać pies, pomyślałem, że stało się coś złego – mówi sąsiad zmarłej. Lokatorzy powiadomili policję. Na prośbę funkcjonariuszy strażacy wyważyli drzwi. Na łóżku leżały zwłoki kobiety.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImagePaskudne, bo skomplikowane złamanie nogi i długa rehabilitacja. Oto, co czeka Mariannę Mąsior (75 l.), która przewróciła się w samym centrum miasta. Ale mimo to na twarzy cierpiącej staruszki jest uśmiech. - Bardzo dziękuję pani minister za to, że udzieliła mi pomocy - mówi Faktowi Marianna Mąsior (75 l.), którą zajęła się sama Ewa Kopacz (55 l.)

Szefowa resortu zdrowia akurat tamtędy przejeżdżała samochodem. – Zrobiła mi zastrzyk i czekała aż zabierze mnie karetka – opowiada nam kobieta o niezwykłej akcji ratunkowej.

Wydaje się aż nieprawdopodobne. Ale wydarzyło się w samym centrum Warszawy, już po zmroku. Minister Kopacz wracała służbowym samochodem z pracy, gdy nagle spostrzegła leżącą na chodniku staruszką. Natychmiast poleciła kierowcy zatrzymać auto. Sama wyjęła z bagażnika specjalny plecak ratunkowy, który zawsze wozi w aucie, i podbiegła do kobiety. I całe szczęście, że minister tak szybko zareagowała, bo jak się okazało potem w szpitalu pani Marianna paskudnie połamała sobie nogę.(...)

– Pani minister od początku pełnienia funkcji ma ten plecak w służbowym samochodzie, bo chce być zawsze przygotowano do udzielenia pomocy drugiej osobie – mówi Piotr Olechno, rzecznik prasowy z resortu. Jak dowiedział się Fakt, ratunkowy plecak w bagażniku limuzyny minister Kopacz był w użyciu już 10 razy. Właśnie tyle razy minister zatrzymywała się, aby udzielić pomocy przypadkowym przechodniom.

Więcej: fakt.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageSzpital powiatowy w Olesnie przeszedł pozytywnie ocenę wniosku o dofinansowanie unijne projektu budowy lądowiska. Cała inwestycja została oszacowana na 1,6 mln zł. Spodziewana dotacja to 85 proc. kosztów projektu.

- 24 lutego złożyliśmy ostatnie dokumenty -mówi Janusz Kubów, z-ca dyrektora placówki- Mamy nadzieję na decyzję ministerstwa do końca marca. Jesteśmy na liście podstawowej.
Placówka nie zamierza inwestować z Szpitalny Oddział Ratunkowy, ponieważ spełnia on aktualne wymogi. W planie jest budowa dojazdów do szpitalnego oddziału ratunkowego oraz samego lądowiska dla śmigłowców. Placówka leczy rocznie ok. 10 tys. pacjentów, a w poradniach przyszpitalnych udziela ponad 20 tys. porad. Placówka prowadzi sześć oddziałów, w tym ortopedii, chirurgii ogólnej, wewnętrzny, noworodkowy i położniczy, a także SOR. Kontrakt placówki z Narodowym Funduszem Zdrowia na 2011 rok wynosi 25,6 mln zł,w roku 2009 było to 29 mln zł. Na leczenie szpitalne jest przeznaczone blisko 20 mln zł, natomiast na ratownictwo medyczne – 1,77 mln zł wobec 3,5 mln zł, w 2010 roku. W ramach leczenia szpitalnego największe umowy obejmują świadczenia z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, ortopedii, położnictwa i ginekologii, świadczeń na szpitalnych oddziale ratunkowym oraz anestezjologię i intensywną terapię. Szpital wykonuje także hemodializoterapię o wartości blisko 2 mln zł w 2011 roku. Powiat oleski zamieszkuje ok. 67 tys. osób. 

Źródło: medicalnet.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageKłopoty zdrowotne głównego bohatera seksafery w krakowskim pogotowiu ratunkowym utrudniają śledztwo CBA i wewnętrzne postępowanie. O dyspozytorze ze stacji w małopolskich Krzeszowicach zrobiło się głośno, kiedy znaleziono jego prywatny pendrive.

Były na nim pikantne, erotyczne zdjęcia dwóch kobiet - także pracownic pogotowia. Padło podejrzenie, że w zamian za seks były one faworyzowane w pracy.

Dyrekcja pogotowia zamierzała rozwiązać umowę o pracę z dyspozytorem jednak jego nagła choroba uniemożliwiła przekazanie mu wypowiedzenia. Mężczyzna nadal jest wiec pracownikiem pogotowia, podobnie jak jego dwie partnerki, które stały się bohaterkami erotycznych zdjęć.

Zwolnienie lekarskie, którym zasłania się dyspozytor utrudnia także zakończenie wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego, dlatego dokumenty zgromadzone w tej sprawie trafiły teraz do agentów CBA. Mają oni ustalić na polecenie prokuratury, czy dyspozytor w zamian za seks oferował swoim kochankom lepsze warunki pracy. Według nieoficjalnych informacji , panie te były częściej wpisywane na dyżury a co za tym idzie zarabiały więcej pieniędzy.

Źródło: rmf24.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageStowarzyszenie Metropolia Bydgoska protestuje przeciwko przeniesieniu dyspozytorni ratownictwa medycznego do Torunia.

W poniedziałek napisaliśmy, że dyspozytorzy z Torunia będą wysyłali karetki pogotowia do zgłoszeń z Bydgoszczy i całego województwa. Taką decyzję podjęła wojewoda Ewa Mes.

W tej sprawie interweniował już u ministra spraw wewnętrznych prezydent Rafał Bruski.

We wtorek protest podnieśli też członkowie Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska. - Za lokalizacją dyspozytorni w Bydgoszczy przemawiają nie tylko niższe koszty jej powstania, ale również potencjał techniczny i logistyczny - przekonuje Eryk Bazylczuk, przewodniczący organizacji. - Stanowiska dyspozytorów istnieją już przecież w Bydgoskim Centrum Bezpieczeństwa.

Zgodnie z postanowieniem wojewody, w Bydgoszczy ma się mieścić Centrum Powiadamiania Ratunkowego - miejsce, w którym przyjmowane będą wszystkie zgłoszenia z numerów alarmowych, a potem kierowane do właściwych służb: policji, straży pożarnej, pogotowia ratunkowego. Natomiast o wyjeździe ambulansów ma już decydować Toruń. To oznacza, że widząc wypadek na Gdańskiej, będziemy musieli zadzwonić najpierw do bydgoskiego Centrum (numer 112), stamtąd zgłoszenie zostanie przekazane do Torunia, a potem w Toruniu dyspozytor będzie musiał zdecydować, skąd wysłać karetkę, i zadzwoni po nią z powrotem do Bydgoszczy.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account