Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Image- Trzy przysypane osoby zostały wydobyte przez ratowników. Niestety, wszystkie zmarły - powiedział ratownik dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) Tomasz Wojciechowski

Tuż przed godziną 14 w Tatrach zeszła lawina. - Pod śniegiem znajdują się trzy osoby. Trwa akcja ratunkowa - mówił "Gazecie" dyżurny TOPR w Zakopanem.

Lawina zeszła w masywie Koszystej - to grzbiet w polskich Tatrach Wysokich. Dwie godziny późnej ratownicy wydostali spod śniegu całą trójkę. - Trzy osoby zostały odnalezione i wydobyte z lawiny. Jedna nie żyje, a dwie przewieziono do szpitala w Zakopanem - powiedział dyżurny TOPR.

Chwilę po wydobyciu spod śniegu zmarła pierwsza z przysypanych osób. Później w szpitalu zmarły dwie pozostałe. Ofiary to mężczyzna i dwie kobiety. Wiadomo, że lawina porwała jeszcze cztery osoby, które jednak same zdołały wydostać się spod śniegu.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageNaukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie pracują nad nowym lekiem przeciwko epilepsji. Jeżeli badania kliniczne potwierdzą jego skuteczność, może to być rewolucyjne rozwiązanie dotyczące leczenia padaczki.

Substancje chemiczne, nad którymi pracują naukowcy z Krakowa, są kandydatami na lek, który będzie działał na komórki nerwowe i zapobiegał napadom padaczkowym.

Badania wykazały też, że otrzymane podczas tych prac substancje będą mogły mieć zastosowanie w terapii epilepsji opornej na dostępne leki. Badacze obiecują również, że lek będzie miał mniej skutków ubocznych niż te dotychczas stosowane.

Koszt badań klinicznych nad nowym lekiem może wynieść nawet kilkaset milionów euro. Polskich firm nie stać na przeprowadzanie takich testów, dlatego naukowcy szukają partnerów wśród zagranicznych firm.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageNowe plany wojewody. Karetki pogotowia znikną z Wysokiej i Kaczor? Samorządowcy biją na alarm: Karetek nie oddamy!

Rewolucja w wielkopolskim systemie ratownictwa, jaką przygotowuje wojewoda nadal budzi gorące emocje. Radni z Wysokiej (pow. pilski) walczą o utrzymanie karetki pogotowia ratunkowego w ich mieście. Z kolei szpitale z północnej Wielkopolski organizują się, by wspólnie walczyć o kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia na ratownictwo medyczne. Obawiają się, że stracą je na rzecz prywatnych firm.   

Funkcjonujące obecnie w przeważającej części przy szpitalach sekcje ratownictwa medycznego, a co za tym idzie również pracujący w nich ratownicy, poczuli się zagrożeni niemal równocześnie z pierwszymi informacjami o planowanej przez wojewodę reorganizacji. Chodzi głównie o przetargi na świadczenie usług w zakresie ratownictwa medycznego, które Narodowy Fundusz Zdrowia ogłaszać ma w najbliższych miesiącach. Startować mogą w nich nie tylko szpitale ale i prywatne firmy. Problem w tym, że jeśli przetargi wygrywać będą "prywaciarze", obecnie ratownicy mogą stracić pracę. Na utrzymaniu kontraktów zależy również samym szpitalom, które często inwestowały w wyposażenie samej bazy sekcji ratownictwa, jak i karetek. Dlatego szpitale z północnej Wielkopolski porozumiały się ze sobą. W minionym tygodniu podpisane zostało porozumienie w tej sprawie.

Placówki z Chodzieży, Wągrowca, Wyrzyska, Czarnkowa, Trzcianki i Złotowa w negocjacjach kontraktów na ratownictwo medyczne z NFZ reprezentował będzie Szpital Specjalistyczny w Pile.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageCzarne chmury nad Pogotowiem Ratunkowym? Powiat sprawdza, czy przestrzegane są procedury, a nawet zastanawia się nad przeprowadzeniem wewnętrznej kontroli. Wszystko przez wpływające skargi na działalność pogotowia.

Społeczna Rada SP ZOZ Pogotowie Ratunkowe zebrała się już po raz drugi, tym razem omawiamy był temat skarg złożonych przez pacjentów czy lekarzy w ostatnich czterech latach działalności pogotowia. W sumie na przestrzeni lat 2008-2010 do pogotowia wpłynęły 24 skargi złożone na piśmie (w 2008 r. – 12 skarg, w 2009 r. – 8 skarg, 2010 r. – 4 skargi). Natomiast w tym roku wpłynęły trzy skargi. Z tego około połowa to skargi nieuzasadnione. – W 95 procentach skargi dotyczą sposobu zachowania lekarza niosącego pomoc pacjentom w ich domach, a nie zespołów ratunkowych. Skarżono się przede wszystkim na to, że lekarze są niemili i asertywni – wyjaśniał Zbigniew Kołodziejczyk, dyrektor pogotowia. – Wobec wszystkich uzasadnionych skarg wyciągnąłem konsekwencje służbowe. Zależy nam, aby pacjenci byli zadowoleni z naszej pracy, chociaż nie zawsze się to udaje – dodał dyrektor.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImagePracownicy pogotowia wciąż czekają na głuchoniemych, którzy przekażą im swoje dane i numer telefonu. Stworzona baza pozwoli pomimo ciszy w słuchawce szybko dotrzeć do chorego.

Osoby głuchonieme same nie wezwą dla siebie karetki są zdane na pomoc swoich najbliższych. Przypomnijmy Roman Krupa szef pogotowia ratunkowego realizuje pomysł, który ma to zmienić. Najpierw jednak musi stworzyć bazę ludzi głuchoniemych. Może to zrobić tylko dzięki ich pomocy. Wciąż czeka na ludzi głuchoniemych i ich rodziny, które zgłoszą siebie lub najbliższych do bazy danych.
- Potrzebny nam jest adres i numery telefonów, z jakich głuchoniemy korzysta – zaznacza R. Krupa. Dane zostaną zarejestrowane przez dyspozytorkę. W sytuacji, gdy głuchoniemy będzie chciał wezwać karetkę dla siebie lub kogoś z rodziny zrobi to samodzielnie. Dyspozytorka widząc wyświetlony na monitorze komputera numer od razu skieruje pomoc pod adres przypisany do telefonu.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account