Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageWojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi (WSRM) po zmianie organizacji opieki nocnej i świątecznej od 1 marca była zmuszona zredukować dwa etaty patomorfologów. Nie wiadomo, kto ma wydawać świadectwa zgonu w mieście.

Nocna i świąteczna opieka medyczna przez wiele lat prowadzona była w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi przy ul. Sienkiewicza. Od 1 marca to się zmieniło, ponieważ WSRM przegrało konkurs na te świadczenia.

- Musieliśmy zredukować dwa stanowiska patomorfologów, którzy zajmowali się formalnościami związanymi z potwierdzaniem zgonu. Nie mamy środków na utrzymanie stanowisk tych lekarzy, którzy byli finansowani do tej pory z puli przeznaczonej na podstawową opiekę zdrowotną - tłumaczy w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Bogusław Tyka, dyrektor WSRM w Łodzi.

- Jest to skutek zmiany organizacji w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej w naszym mieście - dodaje dyrektor.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageNa Podkarpaciu szpitalne oddziały ratunkowe otrzymują mniejszy ryczałt na pacjenta niż identyczne placówki w innych regionach Polski - informują Super Nowości.

SOR w rzeszowskim szpitalu dostaje ponad 8 tys. zł, gdański ponad 19 tys. zł, a płocki czy tarnowski po 15 tys. zł. Zdaniem dyrektorów szpitali różnice w wycenie procedur pomiędzy SOR-ami Podkarpacia a identycznymi placówkami w innych regionach kraju nie wynikają z poziomu leczenia.

Np. Szpital Wojewódzki nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie jest jednym z 14 krajowych centrów urazowych, więc poziom lecznictwa jest tam bardzo wysoki, ale - jak twierdzi dyrektor placówki - procedury wykonywane w ramach centrum urazowego w ogóle nie są wycenione, a wymagają przecież dodatkowych dyżurów chirurgów czy anestezjologów.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageStołeczny ratusz szacuje, że na przygotowanie szpitali do Euro 2012 będzie musiał wydać około 3 mln zł, zaś na przygotowanie przychodni - milion. W trakcie Euro 2012 za zabezpieczenie przebiegu imprezy od strony medycznej będzie odpowiadać pięć dużych warszawskich szpitali, do których w razie potrzeby trafią kibice, goście FIFA lub piłkarze biorący udział w mistrzostwach.

Będą to: Wojewódzki Szpital Bródnowski, Szpital Czerniakowski, Szpital Wolski, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA i Wojskowy Instytut Medyczny Centralny Szpital Kliniczny MON.

Jak informuje Gazeta Wyborcza, oprócz dużych szpitali, które będą pełnić rolę ośrodków referencyjnych dla uczestników i gości imprezy, miasto chce mieć dodatkowo jeszcze ekstra 300 miejsc w kilku innych szpitalach.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Image(MIESZEWO GM. WĘGORZYNO) W sobotę 26 lutego około godz. 15:00 służby ratunkowe zostały poinformowane o nieszczęśliwym zdarzeniu, do jakiego doszło w okolicy Mieszewa.

Jak poinformował zgłaszający Ryszard M. z Mieszewa, został poproszony o zadzwonienie na pogotowie ratunkowe przez Andrzeja G., który powiedział mu, że mieszkaniec Mieszewa Kazimierz N. w trakcie ładowania drewna na przyczepę rolniczą spadł z niej i stracił przytomność.

Na miejsce zdarzenia oprócz ekipy pogotowia ratunkowego zostali wysłanie także policjanci z PP Dobra. Ze względu na opis obrażeń, jakich miał doznać Kazimierz N. do Mieszewa ze Szczecina wyleciał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po kilku minutach służby ratunkowe były na miejscu zdarzenia. Okazało się, że Kazimierz N. w wyniku upadku nie doznał obrażeń. Po przebadaniu przez lekarza został odwieziony do domu. W czasie wykonywania czynności służbowych przez policjantów, rzekomo poszkodowany Kazimierz N. został poddany badaniu alkomatem. Wynik był pozytywny.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageBlokady na kołach dwóch karetek pogotowia i mandaty w wysokości stu złotych - taki był efekt wizyty patrolu straży miejskiej na ulicy Kłuszczyńskiej w Poznaniu. "Teraz mamy blokadę na karetce, która wozi krew do szpitali przez 24 godziny na dobę" - mówi Piotr Awuku, dyspozytor poznańskiego pogotowia, który poinformował nas o zdarzeniu. "Przepisy powinny być respektowane przez wszystkich"- odpowiada Przemysław Piwecki, rzecznik poznańskiej straży miejskiej.

Bokadę na kołach karetki zauważył kierowca ambulansu, prawdopodobnie zaalarmowany przez jednego z siąsiadów. "Na szczęście nie miał wtedy wezwania" - mówi Piotr Awuku, dyspozytor pogotowia.

"To wygląda tak, że karetki są zaparkowane pod domem kierowców, którzy mogą być wezwani w każdej chwili. Wtedy muszą wsiąść i jechać, ale jak jechać do pacjenta z blokadą na kole?" - tłumaczy.

Nie są uprzywilejowane

 "W tej sytuacji karetki nie były pojazdami uprzywilejowanymi, więc ich kierowców obowiązywały dokładnie takie same przepisy, jak wszystkich innych" - tłumaczy Przemysław Piwecki. I dodaje, że sytuacja miała miejsce nie po raz pierwszy, choć po raz pierwszy jej finałem były blokady na kołach ambulansów.

"Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że karetki notorycznie parkowane są w tym miejscu w taki sposób, że utrudniają ruch" - mówi rzecznik. Obecnie obie blokady zostały już zdjęte przez opatrole straży miejskiej. Kierowcy obu karetek zostali ukarani mandatami w wysokości 100 złotych każdy.

Źródło: kontakt24.tvn.pl

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account