Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ratownicy medyczni z obu szpitali Powiatowego Centrum Zdrowia w Malborku wypowiedzieli umowy. Normalnie pracują, bo trwa okres ich wypowiedzenia. Teraz czekają na ruch ze strony wojewody i NFZ.

Ratownictwo medyczne przy szpitalach w Malborku i Nowym Dworze Gdańskim (oba należą do Powiatowego Centrum Zdrowia - spółki powiatu malborskiego) jest na ostatnim miejscu w województwie pomorskim pod względem wysokości kontraktu. Taka sytuacja utrzymuje się od kilku lat. Skutek na dziś jest taki, że wszyscy ratownicy medyczni z obu lecznic rozwiązali umowy z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na problem, którego zarząd PCZ sam - bez zwiększenia finansowania w ramach kontraktu - nie rozwiąże.

Decyzja może niepokoić, ale trudno jej się dziwić. Nie dziwi się też prezes spółki medycznej należącej do powiatu malborskiego. Ratownictwo medyczne jest najgorzej finansowane w województwie, a to oznacza, że osoby wykonujące odpowiedzialny i trudny zawód mają niskie pensje bez widoków na poprawę. W końcu ratownicy powiedzieli „dość”.

- Pracownicy złożyli wypowiedzenia, bo oczekują wyższego wynagrodzenia, a ja im się nie dziwię. Nie w porządku byłoby oczekiwać od nich, że nie wiadomo jak długo będą pracowali za najniższą stawkę w województwie pomorskim. Słusznie upomnieli się o swoje - mówi Paweł Chodyniak, prezes PCZ. - Obecnie trwa ten trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Ekipie z Nowego Dworu Gdańskiego kończy się on w ostatnich dniach maja, a malborskiej ekipie wygasa w końcu czerwca.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Studia pomostowe dla ratowników medycznych pomogłyby załatać demograficzną dziurę w pielęgniarstwie.

Co piąta z 280 tys. polskich pielęgniarek może w każdej chwili przejść na emeryturę, a młodych jest za mało. Dlatego resort zdrowia chce ułatwić wchodzenie do zawodu innym profesjonalistom medycznym. Pozostający w konsultacjach publicznych projekt nowelizacji ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej zakłada, że studia licencjackie, które dotychczas prowadzono wyłącznie w trybie dziennym, będzie można odbywać zaocznie. To rozwiązanie skierowane głównie do osób, które już wykonują inne zawody medyczne.

Zdaniem ekspertów to nie wystarczy. Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej (PTMR) postuluje, by dla ratowników medycznych wprowadzić półtoraroczne studia pomostowe, które pozwoliłyby wyrównać różnice programowe między ratownictwem medycznym I stopnia a licencjatem z pielęgniarstwa.

– Program studiów na pierwszym i drugim roku jest identyczny. Dopiero na trzecim pielęgniarki mają więcej zajęć klinicznych przy łóżku pacjenta, a ratownicy z czynności ratunkowych i kwalifikowanej pierwszej pomocy. Trzy semestry by wystarczyły, żeby wyrównać te różnice – uważa prof. Juliusz Jakubaszko, prezes PTMR i członek zarządu Światowej Federacji Medycyny Ratunkowej (IFEM).

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Motocykl ratunkowy już niedługo znów zacznie jeździć do pacjentów - wystartuje dokładnie 1 czerwca. Dwa poprzednie sezony pokazały, że jest w Bydgoszczy bardzo potrzebny.

W zeszłym roku motoambulans - na razie jedyny, jakim dysponuje Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy - funkcjonował od 1 lipca do końca października i interweniował około 250 razy. W tym roku wyjedzie na ulice naszego miasta wcześniej, bo już 1 czerwca. - I zostanie do końca września - mówi Szymon Katafias, ratownik medyczny, koordynator projektu Motocyklowe Ratownictwo Medyczne Bydgoszcz. - Poprzedni rok pokazał nam, że w październiku pogoda jest już tak zła, że ogranicza nam możliwości poruszania się motoambulansem.

Najprawdopodobniej WSPR będzie w tym sezonie korzystać z nowego motocykla - trwają procedury związane z jego zakupem. Dodatkowo w tym roku NFZ zakontraktował większą sumę na działanie motoambulansu. - To wszystko ułatwi nam funkcjonowanie i da większe poczucie bezpieczeństwa - tłumaczy Katafias. - Motocykl, którego używaliśmy do tej pory, będzie mógł przejść do rezerwy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Rządowe plany reorganizacji sieci dyspozytorni medycznych, a dokładnie likwidacji ich części, wzbudziły zaniepokojenie wśród pracowników Bielskiego Pogotowia Ratunkowego. Stan kadrowy tej jednostki, która ma dbać o bezpieczeństwo mieszkańców stolicy Podbeskidzia i okolic, nie jest zadowalający.

Od pracowników Bielskiego Pogotowia Ratunkowego płyną niepokojące wieści. Jak tłumaczył nam jego dyrektor Wojciech Waligóra, trwają prace nad nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Proponowane zmiany zakładają likwidację dyspozytorni medycznych na terenie województw śląskiego tak, by docelowo będą istniały tylko dwie, podczas gdy obecnie istnieje ich pięć.

- Naszym zdaniem budzi to obawy, iż zmiany wpłyną na bezpieczeństwo mieszkańców – nie ukrywa Waligóra. – Województwo śląskie o populacji liczącej pięć milionów osób jest nieporównywalne z żadnym innym województwem w Polsce, co przedstawialiśmy już w negatywnej opinii tych zmian.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Każdego dnia operatorzy opolskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego odbierają ponad 1400 zgłoszeń. W dalszym ciągu jednak większość połączeń jest niezasadna. Dodatkowo od tygodnia na Opolszczyźnie operatorzy obsługują także numer alarmowy 997. - Mamy przez to o ponad 30 procent więcej pracy - mówią.

Numer alarmowy 112 służy do wzywania w nagłych przypadkach policji, pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Nie ma znaczenia, czy jest wybierany z komórki, czy z telefonu stacjonarnego. Wybierając go, zawsze połączymy się z Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Tylko w sporadycznych przypadkach połączenie odbierze operator w innym województwie.

W Opolu centrum zostało uruchomione w sierpniu 2002 roku. Pierwszy telefon zadzwonił zaledwie po trzech minutach od podłączenia go do sieci. Przez pierwsze miesiące jednak operatorzy obsługiwali wyłącznie zgłoszenia z terenu miasta i powiatu opolskiego. W grudniu Opolszczyzna została pierwszym regionem w kraju, w którym pod numer 112 można było się dodzwonić z każdego miejsca w województwie.

– Nie ma takiego dnia, aby ktoś do nas nie telefonował lub komuś nie była potrzebna pomoc – mówi Ditmar Kurzał, zastępca kierownika Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Opolu.

– To bardzo odpowiedzialne zadanie, dlatego wciąż podnosimy swoje umiejętności, doszkalamy się, przechodzimy dodatkowe kursy. Trzeba pamiętać, że każde połączenie może okazać się na wagę zdrowia lub życia, stąd nigdy nie możemy pozwolić sobie na roztargnienie. W tej pracy szybkie tempo i stalowe nerwy to podstawa – wyjaśnia.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account