- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3281
Prokurator Rejonowy w Żarach skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 50-letniemu kierowcy karetki i 24-letniemu ratownikowi medycznemu, będących członkami zespołu transportu medycznego Szpitala w Żarach. Sprawa dotyczy wypadku do którego doszło w marcu 2017 r.
Do zdarzenia doszło 6 marca 2017 r. Pacjent przebywał w szpitalu na leczeniu. Tego dnia był przetransportowany z oddziału wewnętrznego do oddziału dializ. Po zakończonym zabiegu pacjent został przewieziony do oddziału wewnętrznego Szpitala w Żarach. W trakcie wyjmowania noszy z pojazdu, na których znajdował się pacjent doszło do ich upadku na ziemię wraz z nim. Dwa dni później (8 marca 2017 r.) pokrzywdzony zmarł.
Jak udało się ustalić, oskarżeni wykonując zlecony transport sanitarny pacjenta, nie sprawdzili stanu technicznego wyposażenia znajdującego się w karetce i nie zauważyli, że w trakcie wyjmowania noszy z pojazdu nie doszło do rozłożenia podpór noszy, na których znajdował się pacjent, w wyniku czego doszło do ich upadku na podłoże wraz z pacjentem. Z opinii Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu wynika, że do śmierci mężczyzny doszło z przyczyn niewydolności wielonarządowej. Biegli w swojej opinii stwierdzili, że upadek pokrzywdzonego z noszy, w trakcie ich wyjmowania z karetki pogotowia, narażał pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4271
Ratownicy medyczni z Malborka i Nowego Dworu Gdańskiego wypowiedzieli swoje umowy. Walczą o wyższe zarobki.
Szpital może zaoferować jedynie symboliczną podwyżkę, czekając na ruch Urzędu Wojewódzkiego, który rozdziela pieniądze na ratownictwo. Wydział Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego informuje, że jest szansa na zwiększenie finansowania od lipca.
PONAD 30 OSÓB ZŁOŻYŁO WYPOWIEDZENIE
– Od siedmiu lat nasze wynagrodzenia się nie zmieniają, dlatego postanowiliśmy walczyć o swoje – mówi Wojciech Wypych, ratownik z Malborka. – Nasza cierpliwość już się skończyła – dodaje jego kolega, Grzegorz Jaworski. Wypowiedzenie złożyło ponad trzydzieści osób. To cała załoga ratowników w Malborku i Nowym Dworze Gdańskim.
"PRACUJEMY PO 300 GODZIN MIESIĘCZNIE"
– Żeby zarabiać przyzwoite pieniądze, pracujemy po 300 godzin miesięcznie. Jesteśmy tym już zmęczeni. A przecież musimy pospłacać kredyty, utrzymać rodziny – mówią ratownicy, którzy otrzymują 20 złotych brutto za godzinę dyżuru. Nie mają umów o pracę. Każdy z nich prowadzi własną działalność gospodarczą i pracuje na podstawie umowy ze szpitalem.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4609
Ratownicy medyczni będą mieć problem ze skompletowaniem załóg jeżdżących do pacjentów - alarmuje Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego. Zgodnie z nową ustawą kierownik zespołu ratownictwa będzie musiał mieć co najmniej 5 lat stażu pracy. Teraz takiego wymogu nie ma.
Według ratowników, ta zmiana to duży problem, bo zawód ratownika medycznego jest młody. Wielu ich kolegów nie spełni nowego wymogu. Pierwsze osoby w Polsce uprawnienia ratownika dostały w 2007 roku. Obawiamy się, że może zabraknąć osób z pięcioletnim stażem. Ustawa nie przewiduje okresu przejściowego - podkreśla Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Ratownicy ostrzegają jednocześnie, że zmiany w prawie mogą odczuć pacjenci, którzy później dostaną pomoc. Według związkowców nowe przepisy są nieprecyzyjne, bo wielu ratowników pracuje w ramach umów prawa cywilnego, a nie na etat. To rodzi wątpliwości, od kiedy należy liczyć ich staż pracy.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2331
Karetki pogotowia z Nowego Sącza coraz częściej są wzywane do pacjentów z ościennych powiatów. Chodzi o ambulanse specjalistyczne, w których załodze jest lekarz. Takich zespołów nie ma już między innymi w Gorlicach, Limanowej czy Czchowie.
Sądeckie karetki muszą pokonywać coraz dłuższe trasy, bo w ościennych powiatach nie ma już ambulansów z lekarzami. Na południu Małopolski nie zlikwidowało ich jedynie Sądeckie Pogotowie Ratunkowe, dlatego teraz w najcięższych przypadkach do pacjentów z Limanowej czy Czchowa wysyłane są tzw. "eski" właśnie z Nowego Sącza.
W tej sytuacji potrzebne są nam dodatkowe karetki - mówi Józef Zygmunt, dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego. - Osłaniają teren powiatu nowosądeckiego i tych karetek może zabraknąć. Mam nadzieję, że po uwidocznieniu tego w statystykach będziemy mieli zapewnione zastępstwo.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1831
To oferta dla osób opanowanych, radzących sobie ze stresem i znających języki obce. Ponad 20 operatorów numeru alarmowego 112 poszukuje Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Szczecinie.
Nowi pracownicy potrzebni są w związku z rozbudową systemu. Wkrótce w Centrum operatorzy będą odbierać także zgłoszenia kierowane na numer 997. W sumie planowane jest zatrudnienie 21 osób.
- Operatorzy pracują w 12-godzinnym systemie zmianowym – mówi Małgorzata Smolarek, kierownik CPR. - Każde stanowisko operatora numerów alarmowych wyposażone jest w cztery monitory, komputer, telefon i zestaw słuchawkowy.
