Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dwa lata temu wojewoda Ryszard Wilczyński zaplanował w planie ratownictwa karetkę dla Byczyny. Teraz mieszkańcy się o nią upominają.

Gmina Byczyna, leżąca przy drodze krajowej nr 11, jest białą plamą na mapie powiatu kluczborskiego i Opolszczyzny, jeśli chodzi o rozmieszczenie zespołów ratownictwa medycznego.

- Jedenastką na dobę przejeżdża średnio dziesięć tysięcy samochodów, z czego prawie połowę stanowią ciężarówki – mówi Maciej Tomaszczyk, sekretarz gminy i radny powiatowy. – To ogromne natężenie ruchu i ogromne prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku. Praktycznie nie ma tygodnia, by na naszym odcinku krajówki coś się nie wydarzyło.

Ale nie tylko o wypadki drogowe chodzi. Szybkiego dostępu do karetki pozbawieni są także mieszkańcy podbyczyńskich wiosek. Nim dotrze do nich ambulans z Kluczborka czy Olesna, może być za późno.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Karetki pogotowia otrzymały urządzenia, które automatycznie otwierają bramki na autostradzie A4. - Ale na nic się nie zdadzą, jeśli do bramki będzie kolejka - mówią w pogotowiu. A strażacy odmówili przyjęcia urządzeń. - Przy wjazdach na A4 konieczne są dodatkowe pasy dla służb ratowniczych - podkreślają.

Przypomnijmy: załogi karetek firmy Falck sforsowały bramki na autostradzie w sobotnią noc, bo według ratowników nikt nie otworzył im bramek, mimo że jechali na sygnale.

- Mamy wrażenie, że przekazując nam urządzenia viabox, chce nam się zamknąć usta - mówią ostro strażacy, odmawiając przyjęcia systemu, dzięki któremu bramki na autostradzie byłyby automatycznie otwierane.

- Viabox nie pomoże nam się teleportować, gdy trzeba będzie ominąć sznur aut - zauważa bryg. Adam Janiuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Opolu.

- Bardzo się cieszymy, że dostaliśmy urządzenia, które trafiły do nas w niedzielę wieczorem, gdy incydent ze sforsowaniem bramek nagłośniły media - zaznacza Ireneusz Sołek, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego. - Te urządzenia będą nieocenione tylko w przypadku, gdy do bramki nie będzie kolejki - dodaje uszczypliwie.

Dorota Prochowicz, rzeczniczka firmy Kapsch odpowiedzialnej za pobór opłat na autostradzie, podkreśla, że montaż viaboxu w samochodzie lub - w przypadku gdy do bramki czeka sznur aut - przejazd pasem dla pojazdów wielkogabarytowych to jedyne rozwiązania dla służb ratunkowych.

- Tak to działa na A2, tam nie ma żadnych problemów w dotarciu do poszkodowanych - mówi.

Sprawdziliśmy. Rzecznik Wielkopolskiej Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. Sławomir Brandt: - Trudno porównywać Opole z Poznaniem, bo u nas nie ma korków przy wjeździe. My mamy średnio 8 bramek przy wjeździe, a nie o połowę mniej - odpowiada. I dodaje, że też próbowano ich kierować na pas dla pojazdów wielkogabarytowych. - Ale wystarczyło, że obok na bramce stały dwa tiry i już nie mieliśmy jak przejechać - wspomina.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zbliża się termin likwidacji dyspozytorni medycznej w Elblągu. Za blisko miesiąc wybierając numer 112 lub 999 dodzwonimy się do Olsztyna. To stamtąd elbląskie karetki będą kierowane do pacjentów. Problem jednak w tym, że nasze ambulanse nie są odpowiednio dostosowane do kontaktów z centralą. — Trudno mi sobie wyobrazić jak będzie się odbywało przekazywanie wezwań. Jestem zaniepokojony, bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu może być mocno zagrożone — przyznaje Michał Missan, kierownik elbląskiego działu ratownictwa medycznego.

System powiadamiania medycznego w województwie warmińsko-mazurskim zostanie scentralizowany w ciągu najbliższych miesięcy. Zdecydował o tym, już w grudniu 2010 roku, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski. Oznacza to, że w całym regionie będzie działała tylko jednak dyspozytornia - w Wojewódzkiej Stacji Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie.

Te działające w pozostałych powiatach województwa, zostaną przez nią wchłonięte. Zlikwidowano już kilkanaście takich dyspozytorni. 10 lipca ten sam los czeka elbląską. To budzi jednak zaniepokojenie elblążan. Okazuje się, że planowane zmiany mogą się negatywnie odbić nie tylko na prestiżu naszego miasta.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Radni sejmiku lubuskiego optują za połączeniem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze ze szpitalem. Cień niepokoju padł również na gorzowskie pogotowie. Marszałek województwa Elżbieta Polak zapewnia jednak, że połączenie nie grozi Gorzowowi.

Radni sejmiku zastanawiają się nad przeniesieniem placówki zielonogórskiego pogotowia. Lekarze i pielęgniarki mieliby znaleźć miejsce w szpitalu wojewódzkim przy ul. Zyty. Miałaby to być kara za opóźnienie. Jakie? Przypomnijmy, w styczniu dyspozytorka pogotowia ratunkowego w Zielonej Górze odebrała zgłoszenie o wypadku na pl. Matejki. Karetkę wysłała tam z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Mimo reanimacji podjętej przez policjantów, a później lekarzy, człowiek zmarł. Dyspozytorka tłumaczyła się wówczas, że w stacji pogotowia nie było wolnych karetek. Kilka tygodni po zajściu NFZ przeprowadził kontrolę placówki i nałożył na placówkę karę. Pogotowie miało zapłacić wówczas ponad 144 tys. zł.

To doprowadziło do planu połączenia pogotowia ratunkowego ze szpitalem. Powodem jest też to, że zielonogórska stacja miała złe wyniki finansowe i problemy kadrowe.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Marszałkowie woj.pomorskiego uczą się dziś udzielać pierwszej pomocy. Jak wykonać masaż serca, unieruchomić kończynę czy wyciągnąć rannych z samochodów pokazują im profesjonalni ratownicy medyczni. Szkolenie, które potrwa do godz. 14. 30 jest m.in. reakcją na sytuację, która miała miejsce w kwietniu, gdy pracownicy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego dzięki wiedzy z zakresu pierwszej pomocy pomogli rannemu mężczyźnie.

- W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego udzielić pierwszej pomocy przedlekarskiej potrafi już ponad 130 pracowników. Teraz pora na szefów - mówiła Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy UMWP. Jak dodawała potrzeba takich szkoleń została szczególnie dostrzeżona przez urzędników po dramatycznych wydarzeniach 17 kwietnia, których świadkami i uczestnikami byli pracownicy UMWP. - Przed budynkiem urzędu na ul. Okopowej doszło do stłuczki, starszy kierowca wymagał natychmiastowej pomocy lekarskiej.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account