- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2268
Ratownicy z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego znów na podium! Zespół w składzie: Marek Brzostowicz, Michał Gąska i Mateusz Putowski zwyciężył na zakończonych właśnie w Bielsku-Białej XIII Międzynarodowych Zimowych Mistrzostwach w Ratownictwie Medycznym.
Krakowska załoga pokonała 45 drużyn z całej Polski oraz z Litwy i Ukrainy. Zespoły miały do wykonania 8 zadań w tym dwa nocne. Zimowe mistrzostwa niosą ze sobą większe trudności związane z warunkami atmosferycznymi, a dodatkowo część zadań organizatorzy przygotowali w terenach górskich.
Ratownicy musieli pokonać leśną drogę, aby dostać się do czteroletniego dziecka, które było w stanie hipotermii i wymagało resuscytacji. Z kolei podczas zadania, które odbywało się w hangarze lotniczym, udzielali pomocy ciężko rannemu mechanikowi, któremu śmigło amputowało nogę.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2693
Dyspozytor medyczny zyska wkrótce analogiczną ochronę do tej, jaką ma ratownik – podczas wykonywania swoich zadań będzie traktowany jak funkcjonariusz publiczny.
Ochroną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych objęci są m.in. lekarze, pielęgniarki i ratownicy. Nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, nad którą pracuje obecnie Sejm, rozszerzyć ma ją na dyspozytorów, wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego oraz pracowników szpitalnych oddziałów ratunkowych. Oznacza to, że za znieważenie takiej osoby – podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych – grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku, zaś za naruszenie nietykalności cielesnej – do lat trzech.
Groźby na porządku dziennym
Na ataki najczęściej narażeni są ratownicy, którzy mają bezpośredni kontakt z pacjentami. Dyspozytorzy rozmawiają z nimi przez telefon, pojawia się więc pytanie, czy przed przemocą werbalną potrzebna jest taka sama ochrona. Pracownicy pogotowia nie mają wątpliwości, że tak, nie ma ich też ministerstwo.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 9542
Strażacy narzekają, że są wzywani i wykorzystywani do przenoszenia z mieszkań do karetek osób, których życie nie jest w żaden sposób zagrożone. - Prosimy o pomoc gdy nie mamy innego wyjścia - odpowiada dyrektor gorzowskiego pogotowia.
Do takich zdarzeń wyjeżdżamy przynajmniej raz w tygodniu - opowiada Bartłomiej Mądry, rzecznik gorzowskiej straży pożarnej. - Kiedy nie jest zagrożone życie a np. chodzi o zniesienie ciężkiego pacjenta zastanawiamy się czy zasadne i ekonomiczne jest wysyłanie zastępu straży z sześcioma strażakami gdy można dosłać drugą karetkę - dodaje Mądry.
Strażacy nie dziwią się, że pogotowie nie daje sobie rady. - Jak do noszenia ciężkich osób wysyła się szczupłe kobiety, to później potrzeba pomocy - zauważa Mądry.
Pogotowie ratunkowe odpiera zarzuty. - Mamy dużo więcej pracy od strażaków. Nie zawsze mamy wolne karetki. Dzwonimy do straży pożarnej tylko w wyjątkowych sytuacjach - mówi Andrzej Szmit, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2504
Już nie tylko kara pieniężna w wysokości 1500 zł, ale i areszt lub ograniczenie wolności grozi za blokowanie numerów alarmowych. To zapisy znowelizowanej ustawy dotyczącej nadużywania numerów alarmowych.
Ratownicy z mieleckiego pogotowia przyznają, że nierzadko są wzywani do ciężkich przypadków, które okazują się zwykłym przeziębieniem czy potrzebą wypisania recepty. – Mam nadzieje, że zmiana prawa przyniesie mniej tego typu wezwań – komentuje Paweł Pazdan dyrektor mieleckiego pogotowia.
– My nawet przed zmianą przepisów dochodziliśmy na drodze prawnej odszkodowania z tytuły poniesionych kosztów, ale teraz będzie to łatwiejsze. Mam też nadzieje, że dzięki informacjom zgłoszeń fałszywych, niepotrzebnych czy złośliwych będzie mniej – dodaje.
Jak dodaje Pazdan – blokowanie numeru alarmowego uniemożliwia osobom potrzebującym pomocy dodzwonienie się do służb ratunkowych.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2831
Szum wokół dyscyplinarnych zwolnień ratowników medycznych nie cichnie. Na jaw wychodzą nowe fakty, a mieszkańcy regionu obawiają się, czy braki kadrowe nie położą cienia na prawidłowym funkcjonowaniu Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego.
Uspokaja ich jednak Marta Solnica, dyrektor pogotowia, która przerywa milczenie. Poniżej publikujemy pełną treść jej oświadczenia: Odnosząc się do doniesień prasowych o problemach kadrowych w Świętokrzyskim Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego pragnę zapewnić wszystkich mieszkańców województwa świętokrzyskiego, że Pogotowie funkcjonuje bez zakłóceń, karetki dojeżdżają w możliwie najkrótszym czasie, a pracujący w zespołach ratownicy medyczni są dobrze wyszkoleni i działają profesjonalnie. Zwolnienie 5 ratowników w żaden sposób nie zaburzyło pracy Pogotowia Ratunkowego.
W związku z burzą medialną związaną ze zwolnieniem 5 ratowników medycznych pragnę poinformować, że pracownicy ci zostali zwolnieni dyscyplinarnie za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i rażące naruszenie zasady zaufania oraz lojalności w stosunkach pracowniczych. W listopadzie ubiegłego roku do Ministerstwa Zdrowia, Wojewody, Marszałka oraz NFZ wpłynęły anonimy, w których postawiono dyrekcji Pogotowia zarzuty, nie mające nic wspólnego z prawdą, o tak dużej wadze, że uznałam je za znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia czynności służbowych. Z uwagi na powagę stawianych tam kłamliwych twierdzeń sprawa skierowana została do Prokuratury Rejonowej w Kielcach o ściganie sprawców anonimów.
